
Wspaniałe recenzje po pierwszym pokazie Giles Deacon dla Ungaro
Po katastrofalnej decyzji zatrudnienia Lindsay Lohan jako konsultanta dom mody Ungaro był bliski bankructwa. Zmieniono zespół i zatrudniono Gilesa Deacona, by uratował firmę. O pokazie kolekcji na wiosnę 2011 marki Ungaro mówi się, że Feniks powstał z popiołów. gazety i serwisy internetowe piszą, że Deacon uratował chylący się ku upadkowi dom mody i dodał nowe życie. To na pewno przełom w historii marki i wielki sukces, choć cały czas mamy wrażenie, że gdyby nie wcześniejsza błędna decyzja nie musiałoby do tego dojść.
Giles zaprojektował kolekcję, która pokazuje jego ogromne umiejętności i talent. Balansował na granicy między młodością a klasyką, której marka szukała wcześniej na próżno. Głównym tematem kolekcji było cocktail party. Pokaz również był utrzymany w tej konwencji. Na środku ustawiono kwiaty i słynne auto Volkswagen Garbus. Modelki przechadzały się w kreacjach, a goście mogli je obejrzeć z bliska. Dziewczęce sukienki zostały zrobione z szyfonu, tweedu i strusich piór. Materiały doskonałej jakości, a fasony bardziej couture, co zapewne przełoży się na cenę rzeczy, jednak firma nie powinna obawiać się brakiem chętnych. Mindy Prugnaud specjalistka do spraw towaru z Saks Fifth Avenue powiedziała po pokazie, że Ungaro wrócił na właściwy tor, a Giles Deacon jest poważnym projektantem, który robi porządek, co prawdopodobnie zaowocuje sporym zamówieniem.
W 2005 roku marka Emanuel Ungaro została sprzedana Asimowi Abdullahowi. Wydawało się, że ta zmiana przyniesie sukces, jednak ostatnie lata sprawiły, że Ungaro stracił na znaczeniu, a wieloletni zarządzający Mounir Moufarrige opuścił firmę. Na szczęście zatrudniono Deacona i póki co wszystko jest na dobrej drodze, a jego debiutancka kolekcja jest naprawdę warta obejrzenia.
mat. i fot : www.lula.pl

