Dość poważne przemyślenia egzystencjalne
Cześć... Większość z Was prowadzi zapewne błogi żywot w rodzinnym kącie domowego zacisza... Ja jednak szybko poszłam do pracy, ale aby było to jasne nie żałuje tego ani trochę. Rozwijam się aczkolwiek brak mi tej beztroski... Brakuje mi czasów dzieciństwa, kiedy to każda zabawa była wyprawą godną króla, a każdy cukierek pochłaniany był jak planeta przez czarną dziurę... Dobre czasy uśmiechu bez powodu...
Teraz jako dorosła kobieta, poznałam smak szarości dnia codziennego... Nie narzekam, ponieważ jestem niezależna i znalazłam moją pokrewna dusze. Jestem wolna i ode mnie zależy co i gdzie bede jutro robić jednak wolność i niezależność oznacza także obowiązki i systematyczność pracy. Czasem patrząc w niebo zastanawiam się czy spełnie swoje marzenia... Chociaż kilka, tych kilka najmniejszych z nich...

Jednak czy nie taka jest karma - każdy ma los podobny ale z róznymi zakończeniami. To od nas zeleży czy cos w zyciu zmienimy a jesli tak to w jakim kierunku podążymy... Powiem wam, że nie zniechęcają mnie trudniości dorosłego codziennego życia a wzmacją dając siłe na przyjęcie kolejnych ciosow. Jednak moje marzenia i radość życia sa tarczą a mieczem do walni z przeznaczeniem jest miłość...
Ot tak musiałam wylać z siebie tą filozofie...
2010-06-25 16:53:43 Komentarzy (0)
Historia wpisów:
- Czerwiec 2010 (1)
magnificent88